Uwierz
mi
Starannie studiowany gest,
kolokwium z przeszłych słów i miejsc,
podziwiasz go, przyciąga cię twój magnes.
Busola serca, wieczny lód,
gdzieś skamielina suchych ust.
Wszystko przepływa obok ciebie
czas i krew.
Trudno
uwierzyć - uwierz mi,
w to że ktoś kiedyś tutaj był,
kto, wielkie słowo, nazbyt wielkie - kochał ją.
Trudno uwierzyć - uwierz mi,
tym trudniej, że to przecież ty,
tym łatwiej, że to przecież tylko ty.
Znów
ten wystudiowany gest
myślałeś już że śmieszył cię,
naiwny zbyt skuteczny chwyt w parterze.
Gdy na kolana padasz sam
z podziwu wpół, a wpół dla braw.
Wszystko przepływa pozostaje
czysty gniew.
Trudno
uwierzyć - uwierz mi,
w to że ktoś kiedyś tutaj był,
kto, wielkie słowo, nazbyt wielkie - kochał ją.
Trudno uwierzyć - uwierz mi,
tym trudniej, że to przecież ty,
tym łatwiej, że to przecież tylko ty.
Bo
tylko ona umie tak,
patrząc nie widzieć, zresztą jak -
przecież od dawna jesteś dla niej przezroczysty.
Znów szklaną windą zjeżdżasz w głąb,
na dachu świata ujrzysz ją,
sobą zdziwiony znów usłyszysz
własny śpiew.
Trudno
uwierzyć - uwierz mi,
w to że ktoś kiedyś tutaj był,
kto, wielkie słowo, nazbyt wielkie - kochał ją.
Trudno uwierzyć - uwierz mi,
tym trudniej, że to przecież ty,
tym łatwiej, że to przecież tylko ty.