O
niej
Ona znów wyszła. Pal ją sześć.
Onanizm wciąga jak ten wiersz.
Palce układasz w pewny chwyt.
Na gryf przekładasz myśli rytm.
Kreślisz kolory. Czerń i biel.
Czerń znowu bierze biel na cel.
Na ścianie wisi czarny krzyż.
Słowa biegają wzdłuż i wzwyż.
Wiesz jak się leczyć. Piszesz wiersz.
Bo wódka nie pomoże też.
Onanizm wciąga. Lepiej leż.
Choć kąsa w łokieć bólu wesz.
Na gryf przekładasz myśli takt.
Jesteś wciąż sam. Lecz czasu dość,
Więc jakby muzie twej na złość.
Lśni na pościeli biały mak.
|